Warszawską tradycją jest zwiedzanie szopek bożonarodzeniowych. Zapraszam Was na wspólną wycieczkę.
Podróż zacznę od katedry praskiej.
Tutaj, już drugi rok z rzędu, prezentowana jest "żywa" szopka. Można zobaczyć, pogłaskać i podkarmić sianem osiołki i baranki wypożyczone z pobliskiego Zoo.
Uwaga - te osły obrażają się na próby częstowania tik-takami...
Wewnątrz katedry św. Floriana wystawione są szopki, które zwyciężyły w konkursie bożonarodzeniowym. Zadziwia różnorodność zastosowanych technik plastycznych.
Najciekawsze szopki były wykonane ze szkła, piernika i ... pudełek od zapałek.
W prawej nawie katedry znajduje się tradycyjna szopka kościelna z tajemniczym kubkiem ... FC Barcelona. Ale dlaczego św. Józef z praskiej szopki nie kibicuje Legii - tego nie wiadomo.
Następnie udałam się do kościoła Kapucynów, gdzie od lat atrakcją jest jedyna warszawska ruchoma szopka. Na szczęście tym razem nie musiałam stać w długiej kolejce. Podobno jej mechanizm zbudowano w latach 70. z części samochodu marki Żuk - wcześniej mechanizm napędzano ręcznie.
Od Kapucynów jest już bardzo blisko do Katedry Polowej Wojska Polskiego. Nietypowy fresk nad prezbiterium przedstawia cztery Anioły Śmierci.
Ciekawostką szopki jest model studni tzw. żurawia.
Przed katedrą polową - kolejna "żywa" szopka. Niestety owieczki się schowały przed zimnem.
Kolejnym etapem wycieczki jest kościół św. Jacka. Szopka, podobnie jak sama świątynia, bardzo skromna.
Okres świąt bożonarodzeniowych to świetna okazja do pielęgnowania tradycji odwiedzania kościelnych szopek, stajenek i żłóbków.
:)
OdpowiedzUsuń