We wtorek byłam na operze pt. "Straszny dwór". Napisana przez Stanisława Moniuszkę tuż po upadku powstania styczniowego stała się manifestem patriotycznym. Brzmi to bardzo poważnie, ale tak naprawdę opera ta zawiera elementy komediowe i romantyczne. Są to perypetie dwóch braci, którzy właśnie co wrócili z wojny, są namawiani przez ciotkę do ślubu z kobietami które im znalazła, ale oni chcą zostać kawalerami. Czy uda im się uciec przed namowami ciotki, a może zdecydują się na ślub? O tym możecie przekonać się sami idąc do Teatru Wielkiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz