Warszawa odpaliła świąteczne lampki. Byłam, widziałam, a teraz pokażę to Wam.
Zajęłam najlepszą pozycję obserwacyjną - na tarasie widokowym kościoła św. Anny. Wszyscy na Placu Zamkowym włączyli aparaty i czekają na rozbłysk choinki.
Na scenie prezydent Warszawy i, prosto z Laponii, Święty Mikołaj.
Przemówienia nikt nie słucha. Wszyscy podziwiają śnieżynkowe animacje Zamku Królewskiego, który wyglądał bajecznie.
Wreszcie uroczyście włączono iluminację choinki. Tegoroczna jest bardzo słodka i skrzy się ogromnymi łakociami :D
Chwilę później rozbłyskają świetle girlandy, lampiony i fontanny Krakowskiego Przedmieścia. Wszyscy biją brawa.
Światła jest tak dużo, że aż chce się rzucić nim jak śnieżką :)
Choinkowe laseczki, lizaczki i cukiereczki są bardzo kuszące.
U stóp choinki jest to co najważniejsze - wielgachne prezent.
I nawet ja tam znalazłam swój maleńki prezent. Co zauważył mój fotograf.
Na Rynku dzielnie stoi smutna Syrenka, która w tym roku nie ma ani swojej choinki, ani swojego kiermaszu.
Największą atrakcją Krakowskiego Przedmieścia jest jedyna w swoim rodzaju rowerowa kawiarnia z najprawdziwszą kawą i czekoladą z barowego ekspresu. Pychota!
Delektując się czekoladą, doszłam do pierwszej rzeźby świetlnej. Parasolka, klasa i styl - od razu widać, że Paniusia z Warszawy i to z dobrego domu.
I jak na damę przystało byle czym nie jeździ, stąd tuż obok stoi karoca.
Warszawiak to człowiek dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Na tej ławce nawet twój najbliższy (nie) przyjaciel zbliży się do ciebie.
Kino - Kultura - Kino
Wtajemniczeni wiedzą, że z ulicy Karowej na dziedziniec Bristolu prowadzi tajemniczy korytarz... pełen kryształowych luster.
Można tam spotkać swoje odbicie. Ja razy trzy - szykujcie się na atak klonów :)
Blask dekoracji Krakowskiego Przedmieścia próbował przyćmić wernisaż galerii Borowskiego. Iluminacja szkła artystycznego udała się znakomicie.
Galeria nie grzeszy skromnością. Przy wejściu wita olśniewający paw.
Ręcznie dmuchane szkło od Borowskiego ma jednak do tej nieskromności pełne prawo.
Nadmiar światła spowodował wściekłość moich oczu - teren prewencyjnie zabezpieczyła policja.
Zwiedzających było tak wielu, że musiałam, dosłownie wskoczyć na Wenus u stóp Kopernika.
Po tak ekscytującej wędrówce postanowiłam dla uspokojenia wpaść na kawę z tego kosmicznego ekspresu.
Nie siedźcie w domu! Plac Zamkowy i Krakowskie Przedmieście musicie zobaczyć.
Wasza Paniusia z Warszawy*
P.S. *Ten zwrot nie jest mojego autorstwa, ale od teraz pozwolę sobie go często używać w stosunku do siebie - bo to po prostu strzał w dziesiątkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz